Santa Barbara


Naszym kolejnym przystankiem była Santa Barbara, przepiękne i klimatyczne miasteczko!
Podobno w ciągu roku akademickiego tętni życiem studenckim. Tak, chyba łatwo się domyślić jaki pomysł zaświtał mi w głowie ;)  Ale by było wspaniale tu studiować! 


W ostatniej chwili okazało się, że couchsurfer u którego miałyśmy przenocować jednak nie może nas do siebie przyjąć. Było już jakoś przed 20. Zastanawiałyśmy się nad spaniem na plaży, przymierzałyśmy się też do ławki:


W końcu postanowiłyśmy wysłać jeszcze parę desperackich wiadomości na couchsurfingu i o dziwo w ciągu godziny dostałyśmy aż 3 pozytywne odpowiedzi! Zdecydowałyśmy się na couchsurfera z Santa Maria który odpisał nam jako pierwszy i od razu ruszyłyśmy w drogę do niego.

Couchsurfer miał na imię Ben i oryginalnie pochodził z Australii, ale już od jakiegoś czasu mieszkał w USA. W jego pokoju mieściliśmy się dokładnie my, nasze materace i nic więcej ;)



Rano, gdy nasz couchsurfer pojechał już na uczelnie, my jeszcze szykowałyśmy się do wyjścia. W pewnym momencie pojawiła się chińska babeczka, która jak się okazało była właścicielka mieszkania i delikatnie rzecz mówiąc nie była zachwycona tym,że tam byłyśmy. Nagle zamknęła nam łazienkę  w której była cześć naszych rzeczy i nie było mowy, żeby nam je otworzyła żebyśmy mogły zabrać nasze rzeczy. Żadne tłumaczenia na nic się nie zdały, bo jedyne zdanie które wypowiadała to " You shoudn't be here" ("Nie powinno was tu być"). 

Filmik zaczyna się w momencie gdy już właściwie zrezygnowane chcemy  jechać dalej, aż nagle okazuje się, że Emilka zostawiła jeszcze w środku telefon...



Staram się, ale ciężko jest pisać posty w czasie podróży. Za to na facebook'u wrzucam częściej i więcej. Więc najlepszy sposób żeby być na bieżąco to polubić moją stronę na fb - tam więcej się dzieje :)

Posted in , , , | 1 Comment

poranek w Los Angeles

W Los Angeles jak chyba w większości miejsc z cieplejszym klimatem ludzie są trochę bardziej aktywni. My też wczułyśmy się w klimat i postanowiłyśmy aktywnie rozpocząć nasz drugi dzień w LA. Nasz host zabrał nas na poranną jogę na plaży :)


Przedstawiam (od lewej) Paulinę, Asię i Emilkę czyli moje współtowarzyszki w czasie wyprawy po zachodniej stronie USA i moje współlokatorki z Chicago, mieszkałyśmy razem w czasie drugiego semestru. Tutaj cały team w komplecie :) Jesteśmy w naszych koszulkach które dostałyśmy na uczelni w ramach akcji stress-free o której pisałam tutaj. Nasze wyjazdowe mundurki :P Idealnie pasują, bo nie ma nic lepszego na odstresowanie niż wyprawa do Kalifornii :) 


Okazało się,że joga to była tylko rozgrzewka, później zaczęła się cała seria ćwiczeń. Były najróżniejsze stacje: przysiady, pompki, brzuszki


A tak to wyglądało z góry, ludzie po kolei wykonywali ćwiczenia, przechodząc z jednej stacji do drugiej. 


A najlepsze jest to, że widziałyśmy delfiny  :) Skakały sobie nad wodą tak blisko, że spokojnie możnaby tam dopłynać :) Więc uważajcie podczas kąpieli w Oceanie :)


 

4 Comments

Pierwszy przystanek - Los Angeles


" Witamy Państwa na pokładzie. Ogłaszamy, że dobór miejsc jest dowolny, także zachęcam do rozejrzenia się koło kogo mielibyście ochotę usiąść. Wybierzcie mądrze, nigdy nie wiadomo co może z tego wyniknąć ;)" 

Tak się właśnie poznaje miłość swojego życia w Stanach, haha :) Polecam linię Southwest, nie dość  że miałyśmy bardzo wyluzowaną załogę podczas lotu do Los Angeles, to w cenie  są dwie sztuki bagażu nadawanego. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, a ceny biletów zazwyczaj mają bardzo dobre. 


Nasz host William przyjechał po nas na lotnisko i zabrał nas na małą wycieczkę po okolicy. Dostałyśmy duuuży pokój z łazienką i obstawiam,że z najwygodniejszym łóżkiem na jakim będzie nam dane spać podczaj tej podróży. Do tego William zaproponował, że pożyczy nam samochód na czas naszego pobytu, więc dodatkowo zaoszczędziłyśmy na wynajęciu samochodu - bo bez auta w LA ani rusz. Taaak, czasem na couchsurfingu tak się trafia :) 


A jego dom miał taki świetny klimat, z chęcią bym w takim zamieszkała :)


Miał super miejsce do siedzenia, z ogniskiem na gaz. I drzewko mandarynkowe przed domem :)

Posted in , , | 3 Comments

Majówkowy Road Trip!



Już jutro razem z moimi współlokatorkami lecimy do Los Angeles, tam wynajmujemy samochód i ruszamy w górę wzdłuż wybrzeża :) Majówkowy road trip czas rozpocząć!


Planowana trasa
Los Angeles - Santa Monica - Santa Barbara - Monterey - Santa Cruz - San Francisco - Yosemite Park - Sequoia National Park - Bakersfield - Death Valley - Las Vegas - Zion Canyon - Bryce Canyon - Dead Horse Point - Arches National Park - Canyonlands National Park - Antelope Canyon - Grand Canyon - Las Vegas - Los Angeles 



CHYBA już nawet mamy hosta  (z couchsurfingu) na pierwszą noc.

Posted in , | 3 Comments

Sesja nie musi być zła - apel do Uniwersytetu Warszawskiego!


Bezpłatne masaże robione przez profesjonalistów, malowanki, wycinanki, karty, gry planszowe, jedzenie, napoje, lekko przyciemnione światło i przyjemna muzyczka – tak właśnie wygląda strefa bezstresowa na Northeastern utworzona specjalnie na czas sesji dla studentów J

Proszę, jaka ładna lampka z delfinkami, haha. Tak się wczoraj bezstresowo uczyłam do egzaminu :)


Kolejna - z flamingiem :) obok mała fontanna, warcaby, jakieś kolorowanki :P

I najlepsza część - masaże :) 


Miałyśmy pod ręka mnóstwo naklejek, więc zaszalałyśmy artystycznie. Paulina zaprojektowała okładkę notesu.

a ja przyozdobiłam swój komputer - tak, teraz jest już gotowy na wakacje :)


Była też strefa do medytacji:  

Kochany Uniwersytecie Warszawski, chyba nie proszę o zbyt wiele? 
Jedynie masaż i parę kolorowanek podczas kolejnej sesji. 
Wspomóż studenta!
Stres to podobno cichy zabójca!

Posted in , , , | 2 Comments

Amisze - najlepsi przedsiębiorcy w USA?

Pod supermarketem Amiszów zamiast samochodów stoją zaparkowane bryczki :)


Znalazłam w internecie artykuł mówiący o tym, że firmy Amiszów mają najniższy odsetek niepowodzeń biznesowych ze wszystkich firm w USA. Podobno aż 95 % z nich funkcjonuje przez co najmniej 5 lat, a taki wynik udaje się uzyskać tylko 50 procentom firm amerykańskich. 

"zaletą Amiszów jest to, że swoje firmy budują najczęściej w oparciu o to, na czym się dobrze znają.  Kluczowe są tu słowa „wiejski, tradycyjny i własnej roboty”. „Czy konsument zaufałby Amiszowi, który sprzedaje telefony komórkowe, albo naprawia komputery? Wątpię…” 

Też wątpię, zwłaszcza, że wtedy chyba trudno by było ich nazwać Amiszami... ;)

Najlepsze masło orzechowe na świecie!


Sukcesowi firm Amiszów ja się w ogóle nie dziwię. Gdybym mogła to robiłabym tam zakupy codziennie! A jaki jest ich sekret? Po prostu mają świetne produkty! A jakie pyszne robią chipsy warzywne, gdybym nie spróbowała to nigdy bym nie uwierzyła, że chipsy z buraków, fasolki itd., mogą być tak smaczne. Amisze powinni rozpocząć dystrybucję na cały kraj ( i Polskę poproszę ) - spokojnie wygryźliby Lays'y :) 


 Królestwo przypraw!


A jakby tego było mało to wymyślili magiczne tabletki zapobiegające starzeniu się. Szkoda, że mają taki krótki termin ważności, bo kupiłabym sobie zapas na następne 20 lat. 


Ktoś ma ochotę, na lego-cukierka? J

Posted in , , | 2 Comments

Jak żyją Amisze?


Ciężko w to uwierzyć, ale widziałam na własne oczy - istnieją jeszcze ludzie którzy izolują się od większości osiągnięć technologii, nie używają samochodów, komputerów, aparatów, a ortodoksyjne zbiory nawet elektryczności. Na ulicach królują zaprzęgi konne, zaparkowane przed każdym domostwem w okolicy.


To wszystko koło miasteczka Arthur w stanie Illinois gdzie wybrałysmy się z dziewczynami na weekendowy trip. Ktoś miał chyba duże poczucie humoru, bo główna ulica w Arthur nazywa się PROGRESS (postęp) :)


Ze względu na szacunek do przekonań Amiszów, zdjęcia powinno się robić im tylko z daleka, a najlepiej z tyłu. Ale nawet na tym zdjęciu widać,że nie ulegli presji mody. Ich stroje są proste i skromne. Mężczyźni noszą kapelusze i szelki (noszenie paska jest zakazane), a kobiety chustki lub czepki i obowiązkowo spódnice/ sukienki, bo ubieranie się nieadekwatnie do swojej płci jest surowo zakazane! 

"Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety, gdyż każdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego"


To nie jest tak, że Amisze żyją w nieświadomości jak wygląda świat wokół nich i dlatego prowadzą taki styl życia.  Każdy z nich sam może podjąć decyzję czy chce przystąpić do kościoła czy nie.  Po 16 urodzinach zaczyna się tzw. Rumspringa okres podczas którego nastolatkowie mogą trochę zaszaleć i złamać codzienne zasady :) Telewizja, telefon komórkowy, wyjście do klubu w dżinsach, makijażu czy nawet pasku (jeśli naprawdę chcą zaszaleć :D)  czy pierwszy łyk alkoholu - to wszystko pozbawione jest konsekwencji.

Jeśli w tym okresie zdecydują się odejść od wspólnoty nie grozi im potępienie czy wygnanie i i najczęściej w dalszym ciągu mogą kontaktować się ze swoimi rodzinami. Jeśli jednak odejdą od kościoła już po przyjęciu chrztu często kończy się to tak zwanym "shunning" - rodzina odcina się od grzesznika i zrywa z nim wszelki kontakt. 

Posted in , | 3 Comments