Jak żyją Amisze?


Ciężko w to uwierzyć, ale widziałam na własne oczy - istnieją jeszcze ludzie którzy izolują się od większości osiągnięć technologii, nie używają samochodów, komputerów, aparatów, a ortodoksyjne zbiory nawet elektryczności. Na ulicach królują zaprzęgi konne, zaparkowane przed każdym domostwem w okolicy.


To wszystko koło miasteczka Arthur w stanie Illinois gdzie wybrałysmy się z dziewczynami na weekendowy trip. Ktoś miał chyba duże poczucie humoru, bo główna ulica w Arthur nazywa się PROGRESS (postęp) :)


Ze względu na szacunek do przekonań Amiszów, zdjęcia powinno się robić im tylko z daleka, a najlepiej z tyłu. Ale nawet na tym zdjęciu widać,że nie ulegli presji mody. Ich stroje są proste i skromne. Mężczyźni noszą kapelusze i szelki (noszenie paska jest zakazane), a kobiety chustki lub czepki i obowiązkowo spódnice/ sukienki, bo ubieranie się nieadekwatnie do swojej płci jest surowo zakazane! 

"Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety, gdyż każdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego"


To nie jest tak, że Amisze żyją w nieświadomości jak wygląda świat wokół nich i dlatego prowadzą taki styl życia.  Każdy z nich sam może podjąć decyzję czy chce przystąpić do kościoła czy nie.  Po 16 urodzinach zaczyna się tzw. Rumspringa okres podczas którego nastolatkowie mogą trochę zaszaleć i złamać codzienne zasady :) Telewizja, telefon komórkowy, wyjście do klubu w dżinsach, makijażu czy nawet pasku (jeśli naprawdę chcą zaszaleć :D)  czy pierwszy łyk alkoholu - to wszystko pozbawione jest konsekwencji.

Jeśli w tym okresie zdecydują się odejść od wspólnoty nie grozi im potępienie czy wygnanie i i najczęściej w dalszym ciągu mogą kontaktować się ze swoimi rodzinami. Jeśli jednak odejdą od kościoła już po przyjęciu chrztu często kończy się to tak zwanym "shunning" - rodzina odcina się od grzesznika i zrywa z nim wszelki kontakt. 

This entry was posted in ,. Bookmark the permalink.

3 Responses to Jak żyją Amisze?

  1. W sumie sporo już wiedziałam o Amiszach, ale zadziwiłaś mnie jedną rzeczą - elektrycznością! W sensie, byłam przekonana, że życie bez elektryczności jest pewnego rodzaju wymogiem, tak jak ze wszystkimi innymi zakazami, a nie tylko wyborem najbardziej ortodoksyjnych... Cóż, mój obraz lekko runął.
    Jak Wam się tam mieszkało? W sensie, spałyście w bed&breakfast jakimś takim? To, że z sygnałem komórkowym był problem, to już wiem. :P

    Kurczę, chciałabym tak kiedyś spróbować. Wydaje mi się, że wychowanie się w takiej wspólnocie pozwoliłoby mi na uczestniczenie w niej bez żadnych wyrzeczeń, bowiem w końcu nie znalazłabym świata, z którego rezygnuję. Zwłaszcza, że społeczność tego typu zapewnia szeroko pojęte poczucie dużego bezpieczeństwa. Pewnie mi by się nie udało, ale... wciąż chciałabym kiedyś spróbować tak żyć. Chociaż przez miesiąc. ;)

  2. Anonimowy says:

    Ja natomiast nie toleruję żadnych podziałów, a wśród Amiszów są ogromne! Kobiety to..., mężczyźni to..... Z ich filozofią się nie zgadzam i uważam, że tylko szkodzą swoim członkom. I niestety nie zgadzam się z przedmówczynią. Wspólnota Amiszów to brak wolności. Bezpieczeństwo?! A co to jest? Spokój ducha czy komunizm? Bo wspólnota Amiszów to swego rodzaju idealny komunizm. Każdy ma swój udział we wspólnocie. A co z wolnością? Dla mnie to jest najwyższa wartość. W O L N O Ś Ć!!!!!! z poszanowaniem wolności innych oczywiście.
    Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych. Tego nauczył mnie Piotr Cmiel, polonista, który porzucił szkołę, gdy zaczęła go ograniczać. Sztuczne ograniczanie wolności poprzez różne społeczności nie jest uczciwe i zdrowe dla ludzkości. Hamuje rozwój.

  3. Zosia says:

    Ja uważam, że taka wspólnota daje poczucie bezpieczeństwa w tym sensie, że reguły są znane i z góry ustalone. Wiadomo czego się spodziewać. Można to zaakceptować albo nie.

Leave a Reply